free counters Subskrybuj kanał RSS blogu
Kategorie: Wszystkie | Ateny | codzienność | krótko | muzycznie | początek | turystycznie | świątecznie
RSS

świątecznie

poniedziałek, 14 lutego 2011

Grecka miłość

Wiem, że idąc tropem tytułu liczylibyście na jakieś pikantne wskazówki, coś na kształt miłości francuskiej, ale zaskoczę Was - nie o tym dzisiaj;] Mamy 14.02-Walentynki i mimo, że bez bicia przyznaję, że osobiście nie przepadam za tym wymuszonym amerykańskim dniem szczęścia, to warto wykorzystać każdą okazję by czegoś Wam życzyć. Może zastanawiacie się czy taki dzień w Grecji ma jakąś szczególną oprawę, inną niż w Polsce? W zasadzie wygląda to zupełnie tak samo, zależy od osobistego podejścia i każdy spędza go po swojemu, najczęściej w pracy, bo przecież nie łudźmy się, że dla miłości będziemy tracić dzień wolnego z urlopu wakacyjnego;)

Wiem, że jest wiele Polek, które znalazło greckich mężów i swój dom w ciepłej Elladzie. Szczególnie Wam (annielika) bez względu na staże małżeńskie czy wspólne wojaże, życzę szczęścia z Waszymi miłościami, oby ten wybór zawsze okazywał się trafiony i żeby miłość pod palmami miała długowieczny wymiar.

Wam wytrwałym polskim parom żyjącym 'na greckim wygnaniu' życzę miłości pełnej wzajemnego wsparcia i zrozumienia, bo to ważne by stawiać czoła codziennym emigranckim problemom.

Grecja ma też (moje ulubione) pary naprawdę egzotyczne. Zdarza się, żę Polacy i Polki w Elladzie znajdują swoje miłości, które wcale nie mają ani polskich ani greckich korzeni i tym właśnie życzę dużo energii, uśmiechu i wiary w to, że miłość góry przenosi, nawet te greckie pełne niesympatycznych spojrzeń:)

Na koniec Polakom w ojczyźnie-moim przyjaciołom z Wrocławia, Warszawy i Metropolii i wszystkim innym emigrantom zaglądającym na bloga, ślę dużo naszego greckiego, walentynkowego ciepła, niech to 'święto' nie będzie jedynym dniem w roku, kiedy miłość jest najważniejsza!

w prezencie ode mnie miłość w piosence:)


piątek, 24 grudnia 2010

 

 

KORZYSTAJĄC Z OKAZJI CHCIAŁABYM WAM ZŁOŻYĆ NAJLEPSZE ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA, JESTEŚMY RÓŻNI, WIERZĄCY I NIEWIERZĄCY ALE NA PRZEKÓR WSZYSTKIEMU WYSYŁAM WAM MOJE BOŻONARODZENIOWE UŚCISKI. NIECH KAŻDEMU  Z WAS GWIAZDA SPEŁNI JAKIEŚ MARZENIE, NACIESZCIE SIĘ BLISKIMI, PRZYJACIÓŁMI, CZASEM WOLNYM.

ODE MNIE W PREZENCIE MACIE CHOINKĘ *starałam się jak mogłam, ale sami się domyślacie że artystką nie jestem:), CHCIAŁAM NARYSOWAĆ BAŁWANKA, ALE W DZISIEJSZĄ ATEŃSKĄ POGODĄ W OGÓLE BY SIĘ NIE WKOMPONOWAŁ, JEDYNIE 'PREMIER' (chyba) MA PRAWO GŁOSU W SPAWIE ŚNIEGU:)

TRZYMAJCIE SIĘ CIEPŁO I

WESOŁYCH ŚWIĄT - ΚΑΛΑ XPIΣTOYΓENNA:)

piątek, 10 grudnia 2010

My tu, Oni tam...

Przychodzi czas Świąt i zatroskany, stęskniony Polak zbierze się w sobie i ze sobą i poleci do kraju na parę dni - pozałatwiać swoje sprawy, odwiedzić znajomych, wysiedzieć swoje z rodziną przy stole, wypić hektolitry herbaty, nagadać się po polsku... Bo są Święta i w wielu polskich domach nie uchodzi, żeby w te ważne dni nie być w kraju - i nie ma znaczenia czy ktoś jest mniej lub bardziej wierzący- taka tradycja i już. No ale bilet nie kosztuje 80 euro jak z Londynu, ani nie da się wsiąść w samochód i w parę godzin przyjechać z Berlina. Taki 'wypad' to o wiele większa organizacja a co za tym idzie wydatek. Mimo wszystko na pewno wielu z nas powzięło już takie plany i odlicza dni do wyczekiwanego wyjazdu.

Trzeba przyznać, że dobrze być w ten czas w Polsce, bo tam, ta świąteczna atmosfera jest niepowtarzalna a warto też - zanim wrócimy na stare śmieci- postarać się o worek prezentów  tylko dla siebie: pełen dobrych rozmów, miłych spotkań i wielu wesołych wspomnień. W domu rodzinnym jest się na chwilę kimś wyjątkowym, bo Palak mieszkający i pracujący w Dublinie, Londynie, Monachium czy Milanie to już nie to samo co Polak przylatujący na Święta z Grecji. Ta opcja zalicza się już do zbioru egzotycznego i pytanie czy dlatego, że jesteśmy na tyle odważni żeby być właśnie tu, czy na tyle bogaci, żeby nie być tam?

Dla wielu sam fakt, że jesteśmy tutaj jest już godzien pozazdroszczenia, w końcu mamy wciąż plusowe temperatury a do pracy czy na zakupy nie jedziemy tonąc w zaspach śniegu. Ciotki będą zapewne wypytywać jak to dobrze mieszka nam się w tym kraju bogów, wujkowie będą interesować się naszymi odczuciami co do kryzysu gospodarczego Grecji, czy rzeczywiście starcia w centrum Aten są tak niebezpieczne a znajomi postarają się o zaklepywanie miejscówek u nas na wakacje. Niewielu wie, jak jest naprawdę i przyznajmy, że nam samym nie zależy na tym, żeby zwierzać się wszystkim z własnych emigracyjnych zmartwień, w końcu: "No to po co tam siedzisz, wracaj do kraju" usłyszeć najłatwiej. Do Polski jedziemy po pozytywną dawkę energii a nie po to by tłumaczyć się z własnych decyzji, lepiej więc poprzestać na traktowaniu nas jako zjawisko nadprzyrodzone i opowiadać jak to mamy gorącą zimę na południu Europy, jak dziwnie ubierać choinkę i rysować bałwanki na szybach, skoro aura pogodowa daleka jest od polskich warunków, a że morze widzimy z balkonu, albo na Akropol mamy 20minut i sprawa załatwiona...

Znajdzie się tez wielu (w tym również ja), którzy nie wyjadą, 'nie wrócą' lub 'nie odwiedzą' bliskich w Polsce a Święta spędzą tu, sami ze sobą, w gronie znajomych. To na pewno wprowadza w jakiś stan większej tęsknoty za pływającym w wannie karpiem, za rybą 'po grecku' (o ironio tutaj nikt o niej nie ma zielonego pojęcia), za całymi dwunastoma potrawami, za kolędowaniem itd. Mimo wszystko usiądziemy po naszemu do stołu, złożymy sobie życzenia, co niektórzy pójdą do polskiego Kościoła na Pasterkę. Zapewne położymy pod choinką prezenty, odświętnie się ubierzemy, spędzimy ze sobą więcej czasu. Może i niektórzy uronią łzę, że MY JESTEŚMY TU, A ONI TAM...