free counters Subskrybuj kanał RSS blogu
Blog > Komentarze do wpisu

OPTYMISTYCZNIE:)

Ostatnio przejrzałam wpisy, które umieściłam dotychczas na blogu i doszłam do wniosku, że wszystkie są w takim ponurym charakterze. Przyznaję, że nie miałam z góry założonego planu, że będę skupiać się na mankamentach emigranckiego życia w Grecji, ale 'w praniu' wyszło, że mam tylko negatywne odczucia co do Ellady - a to nie prawda!:)
Dziś zastanawiałam się na pozytywnymi stronami tego kraju i parę znalazłam:)

1. POGODA! - no niezaprzeczalnie argument numer jeden, niepodważalny i najważniejszy. W Polsce co prawda tygodniowa odwilż, ale zima jest prawdziwą zimą, z mrozami, ze śniegiem, z minusowymi temperaturami z prawdziwego zdarzenia. Natomiast dziś w Atenach (a mamy 9. styczeń) na ulicy widziałam pana sprzedającego żonkile, pięknie świeci słońce, a popołudniami mnóstwo ludzi wybiera się na spacery plażą.Niezaprzeczalnie pogoda to cały klimat radości tego kraju i mimo że lato daje popalić upałami, to nie zmienia to faktu, że Grecję kocha się za słońce...

2. WOLNIEJSZY TRYB ŻYCIA - ja wiem wiem, zaraz odezwą się zagorzali ekonomiści, którzy kryzys Grecji upatrują właśnie w jej lenistwie, ale powiedzmy sobie szczerze: Ellada bez siesty (od 14:00 do 17:00) to nie Ελλαδα! Czas kiedy wszystko staje, ulice pustoszeją, ustają hałasy jest jakiś kojący, poza tym takie 'calm down' to nie tylko siesta, ale również styl życia. Warto pomyśleć o sobie, przystopować, mieć czas dla bliskich...

3. ZDROWE JEDZENIE - pierwsze co przychodzi mi na myśl to oliva, która dodawana jest prawie do wszystkiego! Grecy jedzą przede wszystkim dużo warzyw i owoców, tutaj sezonowe na prawdę ma duże znaczenie. Obecnie 'warzywniaki' pełne są pakowanych po parę kilo mandarynek i pomarańczy. Pamiętam jak sama się kiedyś zachwycałam widząc z samochodu drzewko pełne mandarynek. Nie bez znaczenia są też ubóstwiane owoce morza, ryby i to co świeże. Warto też pamiętać, że jeść w Grecji znaczy delektować się, bez pośpiechu, wspólnie przy winie.

4. CZYSTA I CIEPŁA MORSKA WODA- czyli to czego brakuje w Polsce. Morze mamy, ale chyba po to by spędzić wakacje na plaży, zjeść świeżą rybę i nawdychać się jodu. Nasz Bałtyk miałam okazję odwiedzić w zeszłe wakacje i przyznaję, że nawet gdyby nie istniały zakazy sanepidu, to do wody bym nie weszła i nie dlatego, że brudna ale potwornie zimna. Oczywiście na północy Grecji woda często bywa zamulona, zresztą tysiące turystów na Riwierze Olimpijskiej też robi swoje, ale już południe i wyspy to inny poziom czystości i temperatura wody rekompensuje największe trudy dnia...

5. WIDOKI ZAPIERAJĄCE DECH W PIERSIACH - i wcale nie mam na myśli Akropol, z którego widać potężne Ateny, ale chociażby Meteory, białe plaże na Chalkidiki, moje ukochane Cyklady z biało-niebieskimi domkami, małe i klimatyczne uliczki z romantyczną nutą, skaliste zbocza Sunio, niezatłoczony Peloponez, Samaria na Krecie i tak wymieniać mogłabym do jutra...

6. TRADYCJA I HISTORIA - mimo, że nie zmieniłam zdania na temat greckiej megalomani to potrafię znaleźć w niej parę pozytywów. Grecja to rzeczywiście kraj historią pachnący, tu czuje się Peryklesa czy Arystotelesa. Zorba i Bouzouki mają swoje narodowe znaczenie, święta są obchodzone tradycyjnie i przykłada się do nich dużą wagę. Tradycja i historia często nadają chwili charakter dobrej zabawy i człowiek dobrze czuje się sam ze sobą...

To tyle ile przyszło mi dziś na myśl, z każdym dniem rozumiem bardziej i uczę się życia w tym kraju, systematycznie może tę listę będziemy wydłużać:)

niedziela, 09 stycznia 2011, anilek25
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/09 18:00:45
Anilek mam wrazenie, ze czytasz w moich myslach ;)
gratuluacje za OPTYMIZM!! :D :D :* sentyment do tego kraju (wszystko to co wymienilas wyzej) to jest cos,utrudnia mi ruszenie moich '4LITER' z tego miejsca... bo prawda jest taka ze 'psioczymy' na Ellade, ale nie ma takiego drugiego kraju w Europie, gdzie wolnosc pachnie jak pomarancze (...szczegolnie wtedy, gdy smieciarze strajkuja:)))), przyszlosc wydaje sie jasna jak slonce (ekhm... po kilku lykach ouzo), a klopoty mozna utopic w turkusowym morzu (...a jesli potrafia plywac to siebie ;)) :)))) widzisz Ellada, we really love you!!!! :D
-
Gość: annielika, 213.249.58.*
2011/01/12 07:40:04
Juz nie przesadzajmy z ta sjesta tak bardzo. Wiekszosc, poza turystyka i handlem, normalnie pracuje w tych godzinach. To nie jest tak jak we Wloszech, gdzie jest przerwa takze w normalnych biurach.
-
anilek25
2011/01/12 11:04:42
poza handlem, turystyka i budownictwem;) masz rację, ale mi chodzi o to że wzmożony ruch cichnie, a sama przyznaj że latem to już w ogóle:)
-
anilek25
2011/01/12 11:50:05
a co do biur to rzeczywiście masz rację wiele pracuje, co prawda w mojej firmie są normalne przerwy w czasie sjesty, no i oczywiście banki i urzędy szybko się uwijają i zamknięte są nawet przed sjestą, heheh:)
pozdrawiam Cię annieliko:)
-
Gość: annielika, 213.249.58.*
2011/01/12 12:35:41
Aaaaa, banki i tym podobne, pracujace jak dla mnie za krotko to wiadomo... Ale wydaje mi sie, ze nie maja nic wspolnego ze sjesta... Wiesz co, urzedy to nie wiem, ale banki sa czynne do 14 i chyba ich nie zamykaja wczesniej, z tego co zauwazylam... Oczywiscie zgadzam sie z tym, ze ulice pustoszeja w czasie sjesty... niezaprzeczalnie... z jednej strony szczegolnie w lato jest ukrop, a poza tym jesli sklepy sa zamkniete... Swego czasu nie potrafilam sie przyzwyczaic do tego i strasznie na caly ten zwyczaj pomstowalam... do glowy by mi nie przyszlo, ze sie kiedys do tego przyzwyczaje:)

A tak wogole to fajny blog:) malo jest w sieci takowych o elladzie, a szkoda...