free counters Subskrybuj kanał RSS blogu
Blog > Komentarze do wpisu

«z grubej rury»

 

Dyskryminacja, rasizm, nacjonalizm, nietolerancja...
Wydaje się, że Europa to jeden z najstarszych wśród ucywilizowanych kontynentów, a już same członkostwo państwa w UE do czegoś zobowiązuje, powinno się świecić przykładem w poszanowaniu praw człowieka. Nic bardziej mylnego, o to jesteśmy w Grecji, kraju dla Greków, gdzie emigrant to jednostka niższej klasy i przydatna wyłącznie do robót ciężkich. Turytom mówimy tak, ale odpoczywajcie, płaćcie i wyjeżdżajcie, by zarabiać u siebie na powtórne wakacje w Elladzie.  Albańczykom mówimy tak, ale w ograniczonej ilości (nie udało się!) i byle by ich pozamykać w rolniczych obozach pracy. Pakistańczykom mówi tak, ale wyłącznie w domowych zaciszu, gdzie wykonają każdy nasz rozkaz. Mieszkańcom Afryki mówimy tak, ale byle by nie wychylali się z kuchni drogich tawern, bo jeszcze Grekowi odechce się jeść, jak pomyśli że te pyszności sporządziły czarne rączki. Polakom mówimy tak, bo w końcu ktoś musi pilnować nasze dzieci i uzupełniać braki personelu w restauracjach podczas sezonu. Niemcom mówimy tak, ale niech oddadzą co zwerbowali podczas II wojny światowej, pobudują hotele i wracają do siebie. No i tak prezentuje się w skrócie podejście typowego, gburowatego Greka do emigranta, który choćby ciut ciut ujawnił się ze swoim akcentem, a już zostałby z góry skreślony, jako ten który kradnie, gwałci i sieje chaos...
Nie zakładam z góry, że wszyscy są bee i nikt nie zasługuje tu na dowody sympatii, kłamałabym również, twierdząc że cała Ellada to zlepek takiego samego podejścia do inności, gdyż to tak naprawdę zależy od tego czy mamy do czynienia z  Grekiem z wysp, Grekiem z Aten czy Grekiem-mieszkańcem małego miasteczka na Północy albo Peloponezie.  Jest jeszcze jedna ciekawa zależność: Grecy mają zdolność przeobrażania się, a mianowicie to nie są tacy sami ludzie podczas sezonu turystycznego, jak poza nim, a więc ci, z którymi przychodzi nam się spotykać każdego dnia zimą czy wiosną. Stąd taka rozbieżność opinii wśród turystów zachwyconych grecką gościnnością a nami, którzy tu na co dzień przebywamy.Dyskryminacja, rasizm, nacjonalizm, nietolerancja...?Wydaje się, że Europa to jeden z najstarszych wśród ucywilizowanych kontynentów, a już same członkostwo państwa w UE do czegoś zobowiązuje, powinno się świecić przykładem w poszanowaniu praw człowieka. Nic bardziej mylnego, o to jesteśmy w Grecji, kraju dla Greków, gdzie emigrant to jednostka niższej klasy i przydatna wyłącznie do robót ciężkich. Turytom mówimy tak, ale odpoczywajcie, płaćcie i wyjeżdżajcie, by zarabiać u siebie na powtórne wakacje w Elladzie. Albańczykom mówimy tak, ale w ograniczonej ilości (nie udało się!) i byleby ich pozamykać w rolniczych obozach pracy. Pakistańczykom mówi tak, ale wyłącznie w domowym zaciszu, gdzie wykonają każdy nasz rozkaz. Mieszkańcom Afryki mówimy tak, ale byleby nie wychylali się z kuchni drogich tawern, bo jeszcze Grekowi odechce się jeść, jak pomyśli że te pyszności sporządziły czarne rączki. Polakom mówimy tak, bo w końcu ktoś musi pilnować nasze dzieci i uzupełniać braki personelu w restauracjach podczas sezonu. Niemcom mówimy tak, ale niech oddadzą co zwerbowali podczas II wojny światowej, pobudują hotele i wracają do siebie. No i tak prezentuje się w skrócie podejście typowego, gburowatego Greka do emigranta, który choćby ciut ciut ujawnił się ze swoim akcentem, a już zostałby z góry skreślony, jako ten który kradnie, gwałci i sieje chaos...

Grecy to megalomanii i nacjonaliści. Skoro antyczna Grecja imponowała i budziła grozę, to znaczy że dalej tak jest i wszystko to korzenie inteligencji i wyższości nad innymi. Ateny były kolebką demokracji, tej w czystej postaci, bezpośredniej (która dziś właściwie nigdzie nie istnieje), ale ciekawa jestem czy Perykles byłby ówcześnie dumny ze swojego ludu?

Przypomina mi się kasjerka w sklepie w Katerini, która latem rozmawiała ze mą po angielsku a zimą kręciła zaprzeczająco głową, że ona nie 'poniemaju' po angielsku. Sympatyczny inaczej był też urzędnik w IKA, który po jeden papier kazał mi się udać do własnego NFZ w Polsce, po czym jak go doniosłam stwierdził że jest mu już niepotrzebny. Przykre są też szemrania ludzi stojących przy kasie za Chinką albo Albańczykiem, a nie daj Panie Boże, żeby 'ci z czarnego lądu' rozkochiwali w sobie białe dziewczyny -  nie do zaakceptowania. Przypominam sobie też historię znajomych, którzy nie weszli do clubu z powodu albańskich paszportów, albo sytuację kolegi - inżyniera, który wezwany do service okna zdradził się z obcym akcentem i zadzwoniono do firmy z żądaniem żeby nie przysyłać klientom złodziei ale greckich pracowników. Dziwnie jest też rozmawiać w swoim ojczystym języku w Media Markt i usłyszeć komentarze po grecku od personelu, który myśli że ma do czynienia z turystami...

Nie zakładam z góry, że wszyscy są bee i nikt nie zasługuje tu na dowody sympatii, kłamałabym również twierdząc, że cała Ellada to zlepek ludzi o takim samym podejściu do inności. Bo to tak naprawdę zależy od tego czy mamy do czynienia z Grekiem z wysp, Grekiem z Aten czy Grekiem-mieszkańcem małego miasteczka na Północy albo Peloponezie. Jest jeszcze jedna ciekawa zależność: Grecy mają zdolność przeobrażania się, a mianowicie - to nie są tacy sami ludzie podczas sezonu turystycznego, jak ci poza nim - a więc z tymi, z którymi przychodzi nam się spotykać każdego dnia zimą czy wiosną. Stąd taka rozbieżność opinii wśród turystów zachwyconych grecką gościnnością a nami, którzy tu na co dzień przebywamy...

Mam wrażenie, że Grecy miastowi są najgorszymi egoistami i fanatykami. Ateńskie klimaty wręcz zaostrzają stosunki grecko-emigranckie, a władzom jakoś nie zależy na zmianie tej sytuacji. Jedni żyją obok drugich, ale daleka droga do tego by móc stwierdzić, że to miejsce wielokulturowości. Ateny bronią się przed tym rękami i nogami. Natomiast Grecy z wysp to rzeczywiście bardziej ucywilizowani ludzie, którzy nauczyli się dzielić ziemią z przybyszami i chyba nieźle wychodzą na tym obie strony. No i te małe miasteczka - a tam lekka ruletka, są miejsca gdzie prawa człowieka często nie mają żadnego znaczenia, a ci którzy pozostają w Grecji nielegalnie, tam znajdują schronienie i często mieszkają razem ze zwierzętami ciężko pracując na farmie, ale są też i takie obszary gdzie na hasło obcokrajowiec stara Greczynka szeroko się uśmiecha.

No to na koniec coś optymistycznego, żeby nie było tak stronniczo i groźnie. Przez długi okres (teraz już się wyprowadzili) miałam bardzo sympatycznych greckich sąsiadów, z którymi chodziłam nawet do kina albo na kawę. Wciąż mam dobry kontakt ze znajomą z Salonik, która swoją grecką charyzmą zaraża mnie za każdym razem gdy tego potrzebuję. Mam też kolegę Tashos'a, który jak trzeba odbierze mnie z lotniska i zawiezie pod sam dom. Mam teraz nową sąsiadkę - sympatyczną Greczynkę, której jak jadę do Polski zostawiam koty i klucz by podlewała kwiatki.

Tak sobie myślę, że pomimo tylu złych emocji jakie mogą nami targać każdego dnia, kiedy widzimy dyskryminację lub niesprawiedliwość, warto się uśmiechać do ludzi, którym daleko do braterstwa. Uśmiech wiele może zdziałać, może dzięki niemu CI GRECY zrozumieją, że poczucie szczęścia to nie tylko stan, kiedy 'mi jest dobrze' ale też, gdy 'innym jest ze mną dobrze':)

wtorek, 28 grudnia 2010, anilek25

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: maja2020, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/29 11:05:58
b.fajny wpis
-
2010/12/29 22:58:59
Mnie natomiast bardzo smuci podejście samych Polaków żyjących w Atenach do innych narodowości także do samych Greków. Myślę, że ci ostatni, mimo wad, przewyższają nas o niebo w poszanowaniu inności drugiego człowieka.
-
2010/12/29 23:13:13
hmm Aniu ciekawe spostrzeżenia, wydaje mi się że za bardzo naśladujemy tutaj tubylców i w tym cały szkopuł, a tak naprawdę najgorzej nastawieni jesteśmy sami do siebie. Co do tego 'o niebo lepsi' zgadzam się jeśli mówimy o Polakach a Atenach, ale o jako takim narodzie Grekom dużo nam daleko do naszego kraju:)pozdrawiam:)
-
2011/01/05 22:03:58
Anilek podpisuje sie pod tym wszytskim rekoma, nogami i czym sie da ;) wszystko ujelas rzeczowo i nazwalas to co trzeba po imieniu ! Wiadomo ze nikt nie jest idealny, w kazdej narodowosci mozna doszukac sie negatywnych cech. Polacy tak samo jak i Grecy musza sie jeszcze wiele nauczyc jak byc tolerancyjnym narodem, wyzbyc sie swojej ksenofobii i innych niepoprawnych politycznie zachowan, o ktorych Anilek wspominalas w swoim boskim ;) felietonie :) AniaGrecja rowniez polemizowalabym to "o niebo" ;) moi bliscy oraz ja mamy wielki bagaz przykrych doswiadczen wynikajacych z greckiego poszanowania innosci drugiego czlowieka :( :( oops, rozpisalam sie , przepraszam ;)